Trzecie zwycięstwo w swoim trzecim starcie zanotował Adam Głogowski podczas 64. Biegu Westerplatte. Biegacz z Gdyni powtórzył swój wyczyn z 2019 i 2021 roku, tym razem w czasie 30:16. Najszybsza wśród pań była Sviatlana Sanko z Grudziądza, która 10-kilometrową trasę pokonała w 35:53. Tegoroczna edycja była rekordowa pod względem frekwencji – linię mety przekroczyło aż 3813 biegaczek i biegaczy!

Przed tegorocznym startem triumfator 57. i 59. edycji Biegu Westerplatte Adam Głogowski zapowiadał chęć złamania granicy 30 minut. I chociaż mistrzowi Polski w półmaratonie z 2023 roku niewiele zabrakło, żeby osiągnąć cel, był z tego powodu niepocieszony.

– Kurczę, brakowało mi dziś trochę chłopaków do rywalizacji. Daniel (Kryzel – przypis) odpadł po drugim kilometrze i byłem zdany sam na siebie. Sądzę, że gdyby nie ten wiatr, to mogłoby być z pół minuty szybciej, ale nie będę szukał kwadratowych jaj. Mam takie wyniki, że na każdej trasie powinienem biec poniżej pół godziny. Jestem regularny, to mój czwarty z rzędu bieg poniżej 30:20, ale pozostaje niedosyt, wiem, że jestem w dobrej dyspozycji, przygotowuje się do półmaratonu we Florencji, więc to 30 minut powinno dziś pęknąć! – mówił zaraz po przekroczeniu linii mety Adam Głogowski.

Drugi na mecie, ze stratą aż minuty i pięciu sekund (31:21) do zwycięzcy zameldował się ubiegłoroczny zwycięzca, Daniel Kryzel.

-Przyjechałem tu z myślą, żeby obronić, tytuł. Nie udało się. Adam był dziś dużo mocniejszy, trzymałem go do trzeciego kilometra, potem uciekł i już się nie dał złapać, był coraz szybszy. Mnie zweryfikowały nieco te górki, potem wiatr w twarz i po piątym kilometrze wiedziałem, że nie mam szans go dogonić. Drugie miejsce też cieszy – mówił Daniel Kryzel.

Podium w klasyfikacji mężczyzn uzupełnił Miłosz Tomaszewski (31:36). Wśród pań bezkonkurencyjna tego dnia była druga przed rokiem Sviatlana Sanko z czasem 35:53.

– Pierwsza połowa dystansu łatwiejsza, drugie pięć kilometrów to mocny wiatr i podbiegi, było trudno. Mniej więcej już po kilometrze biegłam sama, tempo było treningowe, a ja po prostu dobrze się czułam. Nie wiedziałam, czy ktoś mnie z tyłu naciska, biegłam swoje. Pierwszy raz w Biegu Westerplatte biegłam w 2022 roku i musze przyznać, że tamta trasa była łatwiejsza – mówiła biegaczka z Grudziądza.

Druga linię mety przekroczyła Katarzyna Pobłocka-Głogowska (36:38), triumfatorka z 2019 roku.

-Liczyłam dziś na trzecie miejsce, zaskoczyłam się pozytywnie będąc druga i złamałam też taką swoją małą passę, bo od trzech edycji cały czas byłam trzecia. Tak więc awansowałam o jedno miejsce i cieszę się, że nie schodzę z podium. Pierwszy raz biegłam w Biegu Westerplatte w 2009 roku, więc mam porównanie, ale muszę przyznać, że od zeszłego roku, kiedy biegamy tunelem pod Martwą Wisłą, trasa jest bardzo wymagająca – zauważa Katarzyna Pobłocka – Głogowska.

Trzecie miejsce zajęła Julia Pawelczyk (37:06). Podczas 64. edycji Biegu Westerplatte linię mety, usytuowaną na Polsat Plus Arenie Gdańsk, przekroczyło rekordowe 3813 uczestniczek i uczestników. Lista startowa obejmowała ponad 4500 osób! W tym gronie tradycyjnie już nie brakowało przedstawicieli miejskiego ratusza.

– Staram się zawsze być na Biegu Westerplatte, bo jest wyjątkowy ze względu na historię i atmosferę. Z jednej strony mamy tu znanych biegaczy, z drugiej, przeciętnych biegaczy takich jak ja, którzy po prostu starają się być aktywni. Sądzę, że kluczowe dla sukcesu tego biegu jest właśnie to, że jest on taki powszechny – podkreśla Piotr Grzelak, wiceprezydent Gdańska ds. zrównoważonego rozwoju i gospodarki.

– Bieg zaczyna się od majestatycznego Westerplatte, potem jest ten podbieg w tunelu i sadzę, że warto zmierzyć się z tą przeciwnością losu, a kończy na naszym Bursztynku, na którym finisz naprawdę dodaje skrzydeł. Początkowo walczyłem z czasem, ale później to już była głównie walka z samym sobą, przez co rezultat jest nieco poniżej oczekiwań. Ale cieszę się, że mogłem uczestniczyć w tym wspaniałym wydarzeniu wraz z tysiącami Gdańszczanek, Gdańszczan, turystów i tych, którzy przyjeżdżają tu specjalnie po to, żeby pobiec w Biegu Westerplatte – zaznacza Łukasz Bejm, przewodniczący Komisji Sportu i Turystyki w Radzie Miasta Gdańska.

Po przekroczenie linii mety biegacze zwracali uwagę na ciekawą, chociaż wymagającą trasę (podbieg w tunelu!), oraz dobrą organizację biegu. Co więcej, po deszczowym tygodniu uczestnikom imprezy, dosłownie i w przenośni, zaświeciło słonce.

– Jest w Gdańsku boom na bieganie. Cztery i pół tysiąca biegaczy na liście startowej, biegnących ulicami naszego miasta. Dodatkowo mnóstwo osób kibicujących i rodzin uczestników. Fantastyczna niedziela. Nawet pogoda dziś dopisała. Sądzę, że każdy chociaż raz powinien wystartować w tym biegu i pokonać to 10 kilometrów, żeby przekonać się, jaka to fantastyczna trasa, świetna energia płynąca od tych ludzi i fantastyczny finisz tu, na bursztynowym Stadionie – podkreśla Piotr Borawski, wiceprezydent Gdańska ds. mobilności i bezpieczeństwa.

Po raz kolejny Miasto Gdańsk, za sprawą Gdańskiego Ośrodka Sportu, organizacyjnie stanęło na wysokości zadania, mimo ogromnej ilości startujących.

– Rekordowa liczba uczestników wykupiła pakiety, stanęła na starcie i przekroczyła linię mety tego biegu. Nie wydarzyło się to nigdy w długiej historii tego biegu, żeby ukończyło go blisko 4 tysiące osób. Będziemy pracować, żeby dzięki jakości organizacyjnej, podczas tego wydarzenia niosącego też ten patos patriotyczny, zobaczyć się w przyszłym roku podczas 65. edycji tej imprezy z jeszcze większą ilością biegaczek i biegaczy – podsumował imprezę dyrektor Gdańskiego Ośrodka Sportu, Kamil Koniuszewski.

aplikacja

Wyszukaj na stronie

Anuluj wyszukiwanie
Translate »