Polscy koszykarze zagrali w niedzielę w Gdańsku fenomenalny mecz. Przegrali z mistrzami świata i Europy Niemcami dopiero w dogrywce 94:96. Biało-czerwoni i tak są bardzo blisko awansu na przyszłoroczne mistrzostwa świata w Katarze.

Mecz koszykówki Polska-Niemcy

Kapitan naszej reprezentacji Mateusz Ponitka – 20 punktów, 8 zbiórek, 5 asyst
Piotr Wittman / www.gdansk.pl

Polska bez kompleksów

Pod koniec czwartej kwarty trener Niemców Alex Mumbru wziął czas. Nie wierzył w to, co się dzieje. Widać było, że brakuje mi tchu z wściekłości. Mistrzowie świata prowadzili już 16 punktami i roztrwonili tę przewagę. Było 7 minut 29 sekund do końca meczu. Polacy doszli mistrzów świata na 1 punkt!

Wcześniej wszystko szło zgodnie z przewidywaniami. Niemcy, aktualni mistrzowie świata i Europy, prowadzili w zasadzie od początku meczu. Utrzymywali przewagę na poziomie 6-10 punktów.

Mecz koszykówki Polska-Niemcy

Lider Niemców Dennis Schröder z drużyny NBA Charlotte Hornets
Piotr Wittman / www.gdansk.pl

W ich drużynie zagrali dwaj gracze z NBA Dennis Schröder (Charlotte Hornets) oraz Tristan Da Silva (Orlando Magic). Poza tym gwiazdy ligi hiszpańskiej, tureckiej i niemieckiej, uczestnicy Euroligi.

Schröder był mózgiem niemieckiej drużyny i to od niego zaczynały się wszystkie kluczowe akcje. Niemcy kontrolowali przebieg meczu i wydawało się, że dadzą Polakom solidną lekcję koszykówki. Dominowali fizycznie, lepiej zbierali piłki, a punkty w ich drużynie zdobywali właściwie wszyscy gracze. Polacy tymczasem seryjnie pudłowali, zwłaszcza rzuty za 3 punkty.

Nasi gracze wydawali się albo zdeprymowani światową klasą rywala, albo po prostu zmęczeni po czwartkowym meczu z Izraelem, który wygrali w Rydze 106:86. Tamten mecz dał im się solidnie we znaki.

Do tego w III kwarcie Aleksander Balcerowski (FC Barcelona) musiał zejść z kontuzją. Z kolei inni nasz reprezentant, Jordan Loyd, niepotrzebnie zaczął podważać decyzje sędziowskie i także musiał zejść z parkietu za dwa tzw. faule techniczne (przeprosił za swoje zachowanie drużynę, kibiców i sędziego po meczu).

Aż do czwartej kwarty Polacy nie byli w stanie dogonić die Mannschaft. Ale na co się mobilizować, jeśli nie ma mecze z mistrzami świata? Taki przeciwnik wyzwala dodatkowe pokłady agresji, energii i ambicji.

Mecz koszykówki Polska-Niemcy

Mecz był niezwykle fizyczny, jeden z graczy niemieckich musiał zejść z parkietu z rozbitym łukiem brwiowym
Piotr Wittman / www.gdansk.pl

Emocje do końca

Dlatego w IV kwarcie biało-czerwoni, przy ogłuszającym dopingu, zaczęli grać z nieprawdopodobnym zaangażowaniem. Zdołali doprowadzić do remisu 93: 93 i dogrywki. 10 tysięcy widzów w Ergo Arenie wpadło w euforię. Niemcy wydawali się zaskoczeni determinacją walki Polaków. Popełniali coraz więcej błędów, nie kończyli akcji. Czy to możliwe, że wygramy z mistrzami świata i Europy? Nasz trener, Igor Milicić, ubrany w nieskazitelnie białą koszulę, też wychodził z siebie i szalał na linii. Nic dziwnego: jego drużyna mogła dokonać za kilka minut niemożliwego.

Mecz koszykówki Polska-Niemcy

Grający dla Polski Amerykanin Jordan Loyd musiał zejść z parkietu po drugim faulu technicznym. Za często i za głośno podważał decyzje sędziów. – Poniosły mnie emocje – przyznał po meczu
Piotr Wittman / www.gdansk.pl

Nie udało się. Przegraliśmy jednym koszem 94:96 po dogrywce. Niemcy lepiej znieśli tę wojnę nerwów. Jak powiedział po meczu nasz lider Mateusz Ponitka, na co dzień grający w tureckim Bahcesehir: – Gdyby tylko moja trójka weszła, byłoby pozamiatane.

Nie weszła! Ale i tak Ponitka zdobył 20 punktów. Wyróżnić trzeba całą drużynę, zwłaszcza Igora Milicicia Jr. (18 punktów), Jordana Loyda (16), Andrzeja Plutę (14) i Dominika Olejniczaka (12).

Wśród Niemców, bez niespodzianki, najlepszy był Dennis Schröder (18 punktów).

Mecz koszykówki Polska-Niemcy

Trener Polaków Igor Milicić – zawsze elegancki i zawsze z dobrymi pomysłami. Pod jego wodzą w tych eliminacjach przegraliśmy dotąd jeden mecz, ten z Niemcami
Piotr Wittman / www.gdansk.pl

Jedno zwycięstwo do Kataru

W naszej grupie prowadzą Niemcy, przed Chorwacją i Polską. Dalej Holandia, Łotwa i Izrael. Awansują trzy pierwsze drużyny. Nie ma raczej szansy, żeby ktoś z dołu tabeli nas wyprzedził. Potrzebne nam tylko jedno zwycięstwo. Kolejny mecz gramy z Chorwacją 27 listopada w Gliwicach.

Mecz z Niemcami w Ergo Arenie pokazał, że nasza drużyna dojrzewa. Jest w polskiej KoszKadrze potencjał. Przy czym starcie w wyprzedanej Ergo Arenie pokazało, że – poza piłką nożną i siatkówką – w Polsce istnieje moda na trzeci sport zespołowy. Dostaliśmy nie tylko zapierający dech mecz, ale i show – rozrywkę na poziomie tych, jakie serwuje NBA. Gdańsk gościł kibiców z całej Polski, przyjechali z Koszalina, Warszawy, Włocławka, Krakowa.

A, jak zapowiedział nasz kapitan Mateusz Ponitka, na rewanż z Niemcami też jeszcze przyjdzie czas. Katar 2027 coraz bliżej.

Autor: Sebastian Łupak

Źródło: gdansk.pl

aplikacja

Wyszukaj na stronie

Anuluj wyszukiwanie
Translate »