– W tym roku skoncentrowałem się na biciu rekordów Polski. W Biegu Dominika pobiłem rekord na 10 kilometrów, w Goleniowie 10 000 metrów na bieżni, w Gdańsku na 1500 metrów, w Szczecinie na jedną milę. Także w tym roku pobiłem cztery rekordy Polski, oczywiście w swojej kategorii wiekowej – mówił czwarty na mecie Biegu Westerplatte, 56-letni Piotr Pobłocki. Utytułowany biegacz wielokrotnie stawał na podium najstarszego, ulicznego biegu w Polsce, a biorąc pod uwagę jego zdrowie i formę fizyczną, w swojej kategorii wiekowej zwycięży jeszcze nie raz.

Piotr Pobłocki

Pan Piotr to jednak „młodzik” w porównaniu z prawdziwymi weteranami Biegu Westerplatte. Uśmiechnięci, w dobrej formie fizycznej, zadowoleni z życia, cieszący się ze swojej biegowej pasji. Porozmawialiśmy ze zwycięzcami kilku kategorii wiekowych 59 plus. Oto, co nam powiedzieli.

Prawdziwą gwiazdą 59. Biegu Westerplatte była jego najstarsza uczestniczka, 85-letnia Janina Rosińska. Emerytowana nauczycielka wychowania fizycznego zaczęła biegać po 50 roku życia i robi to do dziś. Ma na koncie ponad 100 medali mistrzostw Polski, Europy i świata w różnych kategoriach wiekowych, ukończyła też aż 366 maratonów!

W czasie wirusa nie biegałam prawie wcale, teraz – troszkę. Ale dziś biegło się bardzo lekko. Gdzie mieszczą się wszystkie medale i puchary, zgromadzone przez lata biegania? W specjalnym muzeum pod Bełchatowem, w domu po rodzicach, na wsi, zapraszam ! – mówi 85-letnia biegaczka.

Janina Rosińska

Z kolei najstarszym Panem na trasie był dobrze znany w gdańskim środowisku biegowym Henryk Urtnowski, rocznik 1938. Trasę z Westerplatte do Europejskiego Centrum Solidarności Pan Henryk pokonał w 56 minut i 57 sekund.

Szkoda, że w mojej konkurencji wiekowej nie ma w Polsce większej ilości uczestników, konkurencji muszę sobie szukać na Mistrzostwach Europy i Świata. Bieganie to podstawa do tego, żeby być zdrowym i dobrze się czuć, chociaż oczywiście nie można przesadzać. Mi się niestety zdarza przesadzać (śmiech). Podczas zawodów jest jeszcze dodatkowo ta rywalizacja, ona też daje mnóstwo zadowolenia z życia – przyznaje Pan Henryk.

Henryk Urtnowski

W kategorii ponad 60 lat bezkonkurencyjna okazała się Pani Bożena Mateja.

To był co najmniej mój 9 albo 10 start na Westerplatte. Swoją konkurencję wiekową udało mi się wygrać już kilka razy. Szkoda, że konkurentek jest mniej, bo nie ma nic gorszego, niż nie mieć rywalek. Ale z drugiej strony widzę, że coraz więcej starszych kobiet biega i to jest pocieszające. Bieganie to świetny sposób na dobre samopoczucie, przede wszystkim ma się kontakt z innymi biegaczami, pozytywnie zakręconymi ludźmi. To daje cel życia i chęć, żeby być jeszcze lepszym. Polecam! – mówi biegaczka, która 10 kilometrów pokonała w imponującym czasie 49:18.

Bożena Mateja (na najwyższym stopniu podium)

Prawdziwym wulkanem energii jest z kolei Barbara Włoch-Wiszniowska, zwyciężczyni kategorii 70 plus, na co dzień uprawiająca…triathlon.

Prawie codziennie biegam, praktycznie cały rok po Trójmieście poruszam się na rowerze. A oprócz tego codziennie rano pływam w morzu – 6:30 i pływanie z sopockimi Morsami. Często są to długie dystanse, wszystko zależy od temperatury wody. Czuję się świetnie, nie mam żadnych dolegliwości, na nic nie choruję, apteki nie odwiedzam. Mam w sobie mnóstwo energii, której daję upust właśnie biegając czy jeżdżąc na rowerze – mówi Pani Barbara, która kilka dni przed Biegiem Westerplatte ukończyła zawody triathlonowe.

Barbara Włoch-Wiszniowska (na najwyższym stopniu podium)

Wyszukaj na stronie

Anuluj wyszukiwanie
Translate »