Lechia wyglądała dotąd blado, ale na jej twarzy zaczynają pojawić się kolory. Wraca do życia Długimi fragmentami Lechia dominowała nad Podbeskidziem Bielsko-Biała w sobotnim meczu wyjazdowym Betclic 1. Ligi. Ostatecznie zremisowała 2:2. To pierwszy punkt i pierwsze bramki w tym sezonie.

wojtowicz

Tomasz Wójtowicz zdobył gola dla Lechii na 2:2
fot. Lechia.pl

Aż strach pomyśleć, jak dobrze mogłaby w lepszym, równoległym świecie grać Lechia, gdyby w klubie panowała stabilizacja, a piłkarze byli ze sobą świetnie zgrani. Tymczasem w meczu wyjazdowym w Bielsku-Białej w sobotę na murawę wybiegli nowi piłkarze, którzy wcześniej ze sobą nie grali. Pojawili się debiutanci: Słowak Samuel Kopásek, Ukrainiec Danylo Malov i Senegalczyk Bakary Sonko. Trzy różne szkoły futbolu, trzy różne pomysły na grę. Dopiero się docierają i nabierają pewności siebie.

Do tego skład uzupełniali świetnie znani w Lechii Camilo Mena (został kapitanem drużyny), Tomasz Wójtowicz, Tomasz Neugebauer i bramkarz Szymon Weirauch oraz wciąż niedoświadczeni Igor Bambecki, Antoni Ziółkowski i Jakub Adkonis. Dwaj ostatni mają po 19 lat.

Ten nowy, świeży i debiutujący w takim zestawieniu skład zagrał zaskakująco dobrze. Lechia dominowała nad Podbeskidziem w pierwszej połowie i długich fragmentach drugiej. Były w grze biało-zielonych dużo świeżości, energii, szybkości i ambicji. Piłka szybko chodziła od nogi do nogi – momentami wyglądało to jak ta sama Lechia, która w zeszłym sezonie lała Lecha czy Górnika.

Pierwszego gola w 35. minucie zdobył dla Lechii 21-letni Igor Bambecki (przyszedł z Polonii Nysa). Wyrównał w 42. minucie Lucjan Klisiewicz. W drugiej połowie, zwłaszcza na początku, Lechia znów dominowała, ale później zaczęła opadać z sił. Wykorzystali to grający coraz śmielej gospodarze – w 80. minucie po dośrodkowaniu Toki Hirosawy głową piłkę umieścił w bramce Lechii ponownie Klisiewicz.

Lechia, co ważne nie złożyła broni. Po kolejnej składniej i szybkiej akcji gola dla biało-zielonych zdobył w 84. minucie aktywny Tomasz Wójtowicz. Jeszcze niedawno lewy obrońca, teraz grał w pomocy – i był jednym z pozytywnych zaskoczeń na boisku.

W całym spotkaniu to Lechia była lepsza, a Podbeskidzie długimi fragmentami grało niechlujnie i chaotycznie.

Po dwóch fatalnych porażkach 0:3, Lechia zagrała wreszcie dobry, widowiskowy mecz i zdobyła punkt, wlewając nadzieję w serca kibiców. Szkoda jedynie, że ławka rezerwowych wciąż wygląda jak szatnia wuefu w pierwszych klasach licealnych. Nikt nie neguje, że młodzi muszą się ogrywać, ale przy braku Bobćka, Kapicia, Zhelizko czy Pllany musi się pojawić w drużynie doświadczony, charyzmatyczny gracz. Inaczej zmiany trenera Vladyslava Lupashki (Górski, Danielewski, Rogoz) wyglądają nie jak chęć wpłynięcia na mecz, ale bardziej jak rozpaczliwa próba gry na przetrwanie – bo jeśli któryś z zawodników podstawowego składu utyka z powodu urazu albo łapią go skurcze, to musisz przeprowadzić zmiany, a na ławce masz tylko licealistów, którym jeszcze daleko do profesjonalnej gry w piłkę.

Dokąd dryfuje Lechia Gdańsk? Przypomina to Odyseję

Podbeskidzie Bielsko- Biała – Lechia Gdańsk 2:2 (1:1)

0:1 Igor Bambecki 35′
1:1 Lucjan Klisiewicz 42′
2:1 Lucjan Klisiewicz 80′
2:2 Tomasz Wójtowicz 84′

Podbeskidzie: Szymon Brańczyk – Arkadiusz Kasperkiewicz (46′ Kacper Gach), Marcin Biernat, Kamil Sochań – Daniel Pietraszkiewicz (62′ Toki Hirosawa), Marcin Urynowicz, Oskar Sewerzyński, Wojciech Słomka (84′ Kacper Smoliński), Krzysztof Kolanko (46′ Maksymilian Sitek) – Jiewgienij Szykawka (62′ Bartosz Martosz), Lucjan Klisiewicz.

Lechia: Szymon Weirauch – Samuel Kopasek, Wojciech Madej, Antoni Ziółkowski, Danyło Małow (90+4′ Kacper Rogoz) – Camilo Mena, Tomasz Neugebauer, Tomasz Wójtowicz, Jakub Adkonis, Igor Bambecki (74′ Bartosz Górski, 90+3′ Szymon Danielewski)) – Bakary Sonko.

Żółte kartki: Kasperkiewicz, Gach, Sewerzyński (Podbeskidzie).

Sędzia: Sebastian Krasny (Kraków).

Autor: Sebastian Łupak

Źródło: gdansk.pl

aplikacja

Wyszukaj na stronie

Anuluj wyszukiwanie
Translate »