Uczestnicy 4. Gdańsk Maratonu będą mogli skorzystać podczas pokonywania 42,195 km trasy z pomocy szesnastu pacemaker’ów. O pacemaker’ach mówi się, że to psycholog, matka i czasem wymagająca nauczycielka w jednej osobie. Ich zadaniem jest dopomóc zawodnikom w osiągnięciu upragnionego celu czasowego na mecie. Dzięki czemu zawodnik nie musi się skupiać na kontrolowaniu tempa swojego biegu, ciągłym zerkaniu na zegarek. Często są również przewodnikiem dla osób, które startują w maratonie po raz pierwszy w życiu.

Pacemaker to już doświadczony maratończyk, nie tylko kontroluje czas na trasie, ale i służy radą. Podpowie jak się zachować, że czas ściągnąć warstwę odzieży, bo ktoś się ubrał za grubo i zaraz się zgrzeje. Zagada, zachęci do walki w kryzysie, przypomni o konieczności picia czy jedzenia, a bywa również, że opowie o mijanych miejscach na trasie.

Wiele osób ceni sobie tego rodzaju wsparcie na trasie, dzięki czemu łatwiej zmierzyć się ze swoimi słabościami na wymagającym dystansie maratonu.

Zaangażowanie pacemaker’ów to dobra praktyka w biegach, nie tylko w maratonach. Na podobne wsparcie mogą liczyć chociażby uczestnicy Biegu Westerplatte, gdzie choć dystans jest znacznie krótszy i wynosi zaledwie (w porównaniu do np. maratonu) 10 km, to wielu uczestników korzysta ze wsparcia popularnych „zająców”.

Agata Masiulaniec/GOS

’ ’

Wyszukaj na stronie

Anuluj wyszukiwanie
Translate »