Piękna, zielona trasa wytyczona w lesie Wyspy Sobieszewskiej, idealna do biegania pogoda i przede wszystkim formuła imprezy, na którą biegacze czekali od miesięcy – to wszystko sprawiło, że po uczestnikach czwartej w tym roku odsłony cyklu zawodów #RUNGDN widać było autentyczną radość biegania.

Ekscytację widać było po biegaczach już w drodze do biura zawodów. Kilkaset metrów, które na linię Startu/Mety należało przejść po leśnej, szutrowej ścieżce uczestnicy pokonywali z uśmiechem na twarzy, rozglądając się wokół i oceniając, z kim przyjdzie im tego dnia rywalizować.

W końcu można wyjść do ludzi i razem pobiegać. Na pewno jest to bardziej motywujące, niż takie indywidualne bieganie. Nie wynik jest dla nas najważniejszy, liczy się uczestnictwo i ukończenie, biegamy dla siebie, ale w towarzystwie innych osób na pewno jest lepiej –  uważa Andrzej Różański z Gdańska, który wybrał dystans 10 kilometrów.

Na pewno raźniej, weselej i ciekawiej jest, kiedy wokół biegną ludzie. Zawsze chce się trochę podgonić tę osobę, która jest przed nami, nie mówię tu nawet o jakimś ściganiu, bo forma nie ta, ale na pewno lepiej się biegnie w grupie. Bo tak, to troszkę wygląda jak trening, samemu można sobie pobiegać, zainstalować aplikację i tyle… – wtórował koledze Mariusz Stencel z Rumi.

Trasę stanowiła pętla o długości około 2,5 kilometra, więc w zależności od wybranego dystansu, uczestnicy pokonywali ją 2 lub 4 razy. Biegacze pokonywali głównie płaskie, szutrowe ścieżki, ale nie tylko, co zaskoczyło kilku z nich.

Wreszcie była rywalizacja, było kogo gonić, byli przeciwnicy i właśnie to było fajne, tego brakowało. Pierwszy raz tu biegałem, mimo że mieszkam w Pruszczu, nie miałem wcześniej okazji. Nie spodziewałem się tych górek, na szczęście organizatorzy zadbali o deszcze (śmiech) , który złagodził trasę na tyle, że nie było dużo grząskiego piachu. Brałem udział we wszystkich trzech imprezach tego cyklu, teraz w czwartej, jedyne, czego jeszcze brakuje, to tej oprawy muzycznej, która jeszcze bardziej zagrzewa do szybszego biegu – stwierdził Zbigniew Ejdys, który jako pierwszy przekroczył linię mety podczas sobotniego biegu na dystansie 5 kilometrów.

W niedzielę biegano jednak znacznie szybciej: najlepszy na krótszym dystansie okazał się Mateusz Holk-Łebiński (20:25), przed Adamem Pobłockim (20:39) i Przemysławem Bzowskim (21:01). Najszybsza wśród pań była Beata Stramska (24:16), przed Karoliną Chmielowską (26:03) i Pauliną Karpińską (26:53).

Na dystansie 10 kilometrów równych sobie nie miał Adam Lewna, który narzucił bardzo wysokie tempo i ukończył bieg w czasie 37 minut i 14 sekund. To oznacza, że wygrałby także…bieg na 5 kilometrów.

Powiem szczerze, że był to mój pierwszy bieg z cyklu #RUNGDN, po raz pierwszy też jestem tutaj, na tych ścieżkach. Bardzo fajna trasa, szczególnie odcinek, gdzie można szybciej pobiec po tym bardziej ubitym szutrze. Potem zaczęły się co prawda schody, ale kto dobrze przepracował zimę, nie powinien mieć z tym większych problemów. Bieganie samemu, a wśród innych biegaczy to zupełnie inna bajka. Wiadomo, że jak się dobiega do kolejnego zawodnika, to tych sił jest zawsze troszkę więcej. Moja taktyka była taka, żeby podczas pierwszego okrążenia wybadać, jak ten teren da mi w kość, bo trzeba przyznać, że nie jest łatwy. Chociaż wiadomo, że jak jest pod górkę, to później też z górki. Przyjechałem się tu sprawdzić, ponieważ praktycznie od października tylko ciężko trenowałem, ale sam nie wiedziałem, jaka jest moja forma i na czym stoję. Teraz wiem, że nie jest tak źle (śmiech) – przyznał Adam Lewna.

Drugi najlepszy czas na tym dystansie osiągnął Tomasz Szczykutowicz (40:17), a trzeci Jarosław Tuszyński (43:23). Najszybsza z kobiet, Justyna Kulińska pokonała cztery okrążenia w czasie 44:30, druga była Paulina Szybowska (53:49), a trzecia Wioletta Szczodrowska (54:39).

Wziąć udział w pierwszych zawodach i pokonać całą konkurencję? Taka sztuka powiodła się w sobotę podczas #RUNGDN Joannie Kwietniewskiej. Dzień później Panie biegały jeszcze szybciej, a wynik z soboty uplasował ją na piątym miejscu.

To były moje pierwsze, jakiekolwiek zawody, więc podobało mi się bardzo. Co prawda druga górka była bardzo męcząca, ale udało ją się przebiec. Podobno jestem pierwszą dziewczyną na mecie, więc jestem dodatkowo bardzo szczęśliwa. Dzisiaj jest aura bardzo sprzyjająca, czuć zapach deszczu i roślin, trasa fajna, zróżnicowana, troszkę żwirku pod górę, trochę piasku na zbiegach, ale sumując wszystko – bardzo atrakcyjna. Od mniej więcej pierwszego kilometra biegłam z dwoma panami, wzajemnie się wymijaliśmy, wyprzedzaliśmy i praktycznie razem ukończyliśmy – nie kryła zadowolenia na mecie Joanna Kwietniewska z Gdańska.

Jak się okazało, zawody #RUNGDN mogą być także świetnym przetarciem dla triathlonistów. Sezon, wraz z takimi zawodami jak LOTTO CHALLENGEGDAŃSK właśnie się zaczął!

Trasa mnie zaskoczyła, była urozmaicona, chociaż myślałem, że cały czas będzie płaska, taka jak pierwszy kilometr. Fajny trial, ciężkie górki, dobry trening siłowy, bardziej niż szybkościowy. Super wrażenie, znów wystartować całą grupą, a nie, że tak powiem „jazda indywidualna na czas”. Można się za kimś złapać, a to zawsze daje dodatkowego kopa i motywacji, żeby trzymać tempo, a nie tylko walczyć sam ze sobą. Jestem w pełnym treningu, trenuję triathlon, w zeszłym tygodniu startowałem w zawodach, tutaj też przyjechałem rowerem, więc wyszła z tego taka zakładka. Cieszę się, że powróciły zawody masowe – podkreślił Wojciech Pekrul.

W zawodach udział wzięło łącznie 164 uczestników. Kolejna impreza cyklu #RUNGDN odbędzie się 10 lipca na Polsat Plus Arenie Gdańsk.

Informacje o imprezach cyklu: https://rungdn.pl

Organizator: Gdański Ośrodek  Sportu
Patronattrojmiasto.plRadio Gdańsk

Wyszukaj na stronie

Anuluj wyszukiwanie
Translate »