Andrzej Rogiewicz, 1 miejsce:

Taktyka na pewno zakładała walkę o zwycięstwo. Miałem nadzieję, że będzie możliwość rywalizowania na poziomie czasu 3:22-3:23 na kilometr. Pierwsze dwa kilometry były bardzo wolne, więc postanowiłem pobiec to, co sobie założyłem, mając nadzieję, że ktoś podejmie rękawicę. Wyszło inaczej. Z wiatrem biegło się fajnie, lekko, pod wiatr trzeba było popracować, bo utrudniał bieganie poniżej tempa 4 minut na minutę. Na wiadukcie strasznie mną miotało. Na 32-35 kilometrze miałem już przewagę półtorej minuty, potem minutkę, więc ostatnie kilka kilometrów odpuściłem już sobie zwalniając, aż do samej mety. Cieszę się, że wróciło wspólne bieganie. Każdy w swoim tempie, każdy jest zwycięzcą.

1. miejsce – Andrzej RogiewiczGrzegorz Kujawski, 2 miejsce:

Wynik jest bardzo dobry, to mój trzeci maraton. W 2019 roku biegłem w Gdańsku, wynik 2:39, więc postęp jest, mimo zaawansowanego już wieku (śmiech), bo do 45 powoli dobijam. Warunki były dziś bardzo trudne, trasa też nie należała na pewno do wyjątkowo szybkich, sporo zbiegów i podbiegów, chociaż nie sprawiły mi jakiegoś większego problemu, widać, że przygotowania były dobre, bo nogi niosły. Na pewno cały czas doskwierał nam ten porywisty wiatr, który czasem potrafił wybić z rytmu, albo wręcz zatrzymać w miejscu. To dla biegaczy bywa zabójstwem. Sądzę, że sporo można by z czasu urwać, gdyby nie ten wiatr. Do Andrzeja zbliżałem się w bardzo szybkim tempie, widać że lepiej rozłożyłem siły, sądzę, że jeszcze jeden, dwa kilometry, a mógłbym go dogonić.

2. miejsce – Grzegorz Kujawski

Andrzej Witek, 3 miejsce:

Bieg maratoński nigdy nie jest łatwy, to wielkie wyzwanie dla każdego sportowca niezależnie od stażu i przygotowania. Dzisiejsze warunki, silny wiatr oraz niełatwy profil trasy, szczególnie na pierwszych 15 kilometrach sprawiły, że był to najtrudniejszy maraton w mojej przygodzie z bieganiem. Pierwsza część zabrała bardzo dużo energii, od 20 kilometra była bardzo mocna walka z samym sobą żeby się nie poddać i dobiec w jak najlepszym czasie. Andrzej Rogiewicz doszyć szybko wyszedł do przodu i zerwał grupę, mniej więcej od 3 kilometra biegliśmy w takich dość równych odstępach. Do 15 kilometra biegłem razem z Piotrkiem Drwalem, więc mieliśmy okazję razem popracować, to oczywiście pomogło w tych trudnych warunkach, natomiast od połowy dystansu to już taka typowa robota maratońska, samotny bieg i walka z przeciwnościami losu. Jestem nauczycielem wychowania fizycznego i powtarzam, że krzewienie kultury fizycznej jest moją misją, także jako biegacza amatora. Bardzo się cieszę, że możemy rywalizować, oczywiście zajęte miejsca też są ważne, ale dużo ważniejsze jest to, że możemy się wspólnie spotkać, pielęgnować takie wartości, jak zdrowie, sport i wszystko, co z nim idzie. Dawno się tak nie wzruszyłem, bo dawno nie było takich dużych imprez, gdzie młodzież wychodzi na trasę, kibicuje, zbija „piątki” i widać, że autentycznie się z tego cieszy. To jest bardzo ważne, bo od tego jak my podchodzimy do sportu zależy nastawienie przyszłych pokoleń do kultury fizycznej.

3 miejsce – Andrzej Witek

Agata Długosz, 1 miejsce:

Moja życiówka to 2:57 „z hakiem” i idealnie byłoby złamać tą życiówkę. Wzięłam jednak poprawkę na panujące warunki i stwierdziłam, że jeśli złamię „trójkę” to będę z siebie zadowolona. A jak się jeszcze okazało, że jestem pierwsza, to już w ogóle wielkie wow! Nigdy nie biegnę po zwycięstwo, zawsze wyznaczam sobie konkretny cel, nie chodzi o miejsce, chodzi o czas, a ja zmieściła się w widełkach. Do połowy było idealne tempo na 2:55, później niestety musiałam trochę zwolnić. Trasa? Tunel był masakryczny, szczególnie pod górę, kiedy dodatkowo wiało w twarz. Znajomi pomogli mi na trasie, bo biegliśmy razem, utrzymywaliśmy równe tempo, motywowaliśmy się nawzajem, to też na pewno pomogło. Mój ostatni maraton biegłam 3 lata temu, więc ten start był jedną wielką niewiadomą, nie wiedziałam, jak mi pójdzie taki długi dystans. Biorąc pod uwagę to, że miałam przerwę w treningach spowodowaną chorobą, jestem bardzo zadowolona.

1 miejsce – Agata Długosz

Małgorzata Drzycimska, 3 miejsce:

Bardzo się cieszę, że zajęłam tu trzecie miejsce, bo to moje miasto, w którym uwielbiam biegać, w parku Reagana trenuję na co dzień, więc każdy kilometr, każdy odcinek znam i wiedziałam, ile mi jeszcze brakuje. Na trasie spotkałam wielu kibiców, którzy mi dobrze życzyli i kibicowali. Na początku byłam druga, ale po tunelu nie byłam niczego pewna, bo ten odcinek zupełnie wyprowadził mnie z równowagi. Jednak później dogoniłam trzecią zawodniczkę, miałam też szansę dogonić drugą, ale zabrakło trochę sił. Na 39 kilometrze nawet ją dogoniłam, różnica była bardzo niewielka, ale gdy zorientowała się, że ma mnie na plecach to przyspieszyła. Sądzę, że gdybym pobiegła wolniej w tunelu, to sił na końcówkę byłoby więcej i byłaby szansa na to drugie miejsce, ale błędy uczą i następnym razem wyciągnę z tego wnioski. Bardzo się cieszę, że wracają wielkie imprezy, w zeszłym roku byłam bardzo rozczarowana, że przez pandemię trzeba było odwołać Gdańsk Maraton, prawie że miałam łzy w oczach, bo byłam świetnie przygotowana. Ci ludzie i ich doping dają ogromną motywację, a dłuższe przygotowania do dużej imprezy dopingują, żeby osiągnąć założony cel. Jedyny niedosyt, to że nie udało się złamać trzech godzin, ale warunki na to nie pozwoliły.

3 miejsce – Małgorzata Drzycimska

Wyszukaj na stronie

Anuluj wyszukiwanie
Translate »