Trzy tygodnie wielkiej, morskiej przygody przeżyli uczestnicy XI Gdańskiej Szkoły pod Żaglami, którzy pod koniec czerwca wypłynęli na pokładzie żaglowca, STS Generała Zaruskiego, w rejs po Morzu Bałtyckim. Cel? Zatoka Botnicka. Zapraszamy na obszerną relację z tej wyprawy, autorstwa kapitana Marcina Dobrowolskiego!

STS Generał Zaruski odszedł od pomostu mariny na Siennej Grobli bez rozgłosu wczesnym popołudniem 27 czerwca. 24-osobowa załoga ubrana w jednakowe koszulki z wizerunkiem swojego statku sprawnie oddała cumy i przeprowadziła manewr odejścia. W tym roku celem żeglarskim rejsu była Zatoka Botnicka, czyli najbardziej na północ wysunięty akwen Morza Bałtyckiego.

Wiatru nie było, a z nieba lał się żar. Brak wiatru to dla żeglarza warunki trudne. Rozpoczęliśmy od „jazdy” pod silnikiem, ale już na trawersie Helu postawiliśmy wszystkie żagle i Zaruski z łatwością osiągał prędkość 6 węzłów. Bałtyk wokoło przypominał atłasową tkaninę, a zachodzące czerwcowe słońce malowało niebo na fioletowo, różowo i na wszelkie odcienie czerwieni.

W pierwszych dniach odbyły się alarmy próbne, aby zapewnić załodze odpowiedni poziom wyszkolenia z bezpieczeństwa, a także nauka stawiania żagli. Młode żeglarki i żeglarze uczyli się szybko. W tym roku było ich 18 osób w wieku od 15 do 27. W skład zróżnicowanej załogi wchodzili absolwenci X Gdańskiej Szkoły pod Żaglami na Spitsbergen (5 osób), osoby związane z Akademią Zaruskiego, uczestniczki i uczestnicy rejsów na innych polskich żaglowcach szkolnych jak i zupełni neofici, dla których był to pierwszy rejs i pierwsza przygoda na pokładzie statku żaglowego. Szkoła pod Żaglami to forma edukacji pozaformalnej, przypominająca lądową szkołę letnią. Poza żeglowaniem, turystyką i aktywnościami kulturalnymi jest także program edukacyjny. Ten program zdecydowanie wyróżnia Gdańską Szkołę pod Żaglami na tle innych wakacyjnych rejsów. Już drugiego dnia rejsu rozpoczęły się zajęcia edukacyjne. Zostały one zaplanowane w codziennych 1,5-godzinnych blokach w formie zajęć partycypacyjnych i warsztatowych.

 

Pierwszy port na trasie na północ to Visby – stolica szwedzkiej Gotlandii. Tu postój był techniczny po wodę i paliwo. Jednak załoga miała 2 godziny na spacer po tym wyjątkowym bałtyckim mieście. Stamtąd statek podążył dalej na północ wykorzystując świeży południowo-zachodni wiatr i już po dobie podchodził do Mariehamn – stolicy Wysp Alandzkich. Z tej okazji odbyły się dodatkowe zajęcia przybliżające specyfikę Alandów i szczególnie ich morską historię. Jest to jeden z najpiękniejszych portów. Skaliste brzegi porasta pachnący sosnowy las. Marina ma drewniane pomosty i pomalowane w charakterystyczny czerwony kolor drewniane zabudowania. Zajęcie plenerowe tego dnia poprowadziła II oficer Anna Leszczyńska Rożek. Następnie załoga Szkoły odbyła wycieczkę do Alandzkiego Muzeum Morskiego i na eksponowany w porcie żaglowiec towarowy Pommern. Pommern jest symbolem końca epoki wielkich żaglowców towarowych i także pozwala wskazać pewne powinowactwo z historycznym żaglowcem, którym jest STS Generał Zaruski.

Po opuszczeniu Mariehamn gdański statek ruszył dalej na północ. Teraz zaplanowaliśmy dotrzeć tak daleko na północ jak tylko się da. Dla Generała Zaruskiego Zatoka Botnicka jest obszarem pełnym wyzwań, gdyż jest niezwykle płytka. Stąd wiele marin, portów i przystani nie dysponuje wystarczająco głębokimi nabrzeżami, przy których da się zacumować. Niestety wiatru nie było, za to z czystego nieba intensywnie świeciło lipcowe słońce. Po przejściu cieśniny Norra Kvarken urządziliśmy pływanie z zatrzymanego statku pośrodku Zatoki Botnickiej. Chętnych było dużo. Woda przyjemnie chłodna i… słodka! Z powodu słabej wymiany wód w tej części Bałtyku i licznych rzek wpadających do morza, zasolenie spada niemal do zera. Trasa z Alandów na północ to niemal 400 mil morskich. W tym czasie dalej odbywały się zajęcia edukacyjne. Tegoroczny autorski program edukacyjny został przygotowany przez I oficera i kierownika Szkoły pod Żaglami, eksperta edukacyjnego dr Miłosza Romaniuka. Program polegał na treningu kompetencji transferowalnych i aplikowalnych na lądzie, takich jak architektura uwagi, higiena cyfrowa, operacyjna praca zespołowa, skuteczna komunikacja oparta na faktach, odporność i sprężystość psychiczna, samoregulacja emocjonalna, filtry logiczne, teoria decyzji, projektowanie operacyjne. Program uzupełniały zajęcia z wiedzy o kulturze i krajoznawstwie. Zajęcia były prowadzone przez oficerów i kapitana statku.

Przed dotarciem na najdalszą bałtycką północ zatrzymaliśmy się w fińskiej rybackiej przystani Lapaluoto na przedmieściach portu Raahe. Rybacy przyjęli drewniany statek bardzo serdecznie. Tu uzupełniliśmy zapasy paliwa. Zaoferowano załodze wycieczkę na pobliską wysepkę Isokraaseli. Tam czekała XIX-wieczna stacja pilotowa, gorąca fińska sauna na drewno, pomost kąpielowy, ścieżki trekkingowe oraz gorąca kawa na koniec wizyty. Finowie znani są z zamiłowania do spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu i blisko natury, czego załoga Zaruskiego mogła w pełni doświadczyć.

Po wyjściu z Lapaluoto powiał dobry wiatr ze wschodu i STS Generał Zaruski obrał kurs na szwedzki port Törehamn. Już kolejnego dnia rano podchodziliśmy wijącym się między skałami i płyciznami długim torem wodnym do najbardziej na północ wysuniętego portu na Bałtyku. Port miał nieco dekadencki klimat. W malutkiej marinie na jego końcu stało kilka, jakby zapomnianych jachtów. Nabrzeże także wyglądało na rzadko odwiedzane. Na wodzie była postawiona pokaźnych rozmiarów żółta boja z wymalowaną pozycją geograficzną podkreślająca znaczenie Törehamn. Już po 5 godzinach postoju rozpoczęliśmy żeglugę na południe.

Kolejnego dnia, tuż po porannym podniesieniu bandery o godzinie 0800 rano wchodziliśmy do zatoki przy półwyspie Bjuröklubb. Na krańcu półwyspu znajduje się czynna latarnia morska i stacja meteorologiczna. Cały teren jest rezerwatem przyrody ze szlakami pieszymi, punktem widokowym, przystanią i sauną. Po dniu pełnym wrażeń, jeszcze tego samego wieczora popłynęliśmy dalej na południe, ponownie przekraczając cieśninę Norra Kvarken. Nazajutrz przed dziobem Generała Zaruskiego zarysowało się szwedzkie Höga Kusten – wysokie wybrzeże.

Na 2 godziny zajrzeliśmy na wyspę Trysunda. Jest jedną z najpiękniejszych wysp Wysokiego Wybrzeża (Höga Kusten). Kolorowa wioseczka rybacka położona jest w dobrze chronionej zatoce, otoczonej drewnianymi chatami, pośród których na uwagę zasługują: pochodząca z przełomu XVI i XVII wieku kaplica z pięknymi malowidłami ściennymi we wnętrzu oraz nieduże muzeum rybołówstwa i codziennego życia wsi. Wąskie ścieżki wiodą z przystani do wsi oraz na szczyt pobliskiego wzgórza z niezapomnianym widokiem na zatokę, a także w głąb pokrytej sosnowym lasem wyspy i na kamieniste plaże. Po kolejnych 2 godzinach żeglugi między wyspami weszliśmy do malowniczej wsi Ulvöhamn. Tam, ze względu na odbywające się regaty, nie było miejsca w marinie. Jednak mieszkańcy, widząc drewniany żaglowiec, znaleźli miejsce dla nas przy prywatnym domu! Zostaliśmy ugoszczeni przy tarasie prywatnego domu. Taras okazał się jednocześnie nabrzeżem mogącym przyjąć 90-tonowy statek.

Drugi już rok z rzędu oficerem i edukatorem na Gdańskiej Szkole pod Żaglami jest doktor Tomasz Rożek – gospodarz kanału „Nauka to lubię” Tomek jest lubiany przez załogę nie tylko ze względu na indywidualne podejście do uczestników, dystans do siebie i poczucie humoru, lecz także za tematy swoich zajęć.  W tym roku były to między innymi tematy bliskie współczesnym problemom: Uwaga w erze algorytmów – jak nie dać się zaprogramować, Błąd jako metoda – fizyka porażki i budowanie organizacji, Myślenie od pierwszych zasad w praktyce – fizyka, technologia i trendy, budowanie osobistej marki i organizacji w erze mediów.

Po Höga Kusten Gdańska Szkoła pod Żaglami odwiedziła port Sundsvall oraz Mellanfjarden i, znowu złapawszy silny wiatr w żagle, Zaruski pożeglował na wschód ku fińskiemu archipelagowi Turku. Wejście w szkiery nastąpiło przy wyspie Isokari o 0800 rano. Korzystając z wiatru od rufy o prędkości ponad 20 węzłów na grocie, foku i kliwrze, w około 8 godzin pokonaliśmy ponad 60 mil morskich. Zmiany kursów wymagały manewrów żaglami i alarmów do żagli, które budziły ekscytację wśród załogi. Tego dnia odbyły się także ostatnie zajęcia programowe. Późnym popołudniem gdański żaglowiec zacumował na sposób śródziemnomorski, czyli rufą do pomostu i mocując dziób do dwóch boi cumowniczych, w Korpoström. Podobno po raz pierwszy tak cumując w swojej historii. Wypłynięcie zostało zaplanowane na następny dzień na 1200. Podczas krótkiej żeglugi do mariny Airisto odbyły się także ostatnie zajęcia fakultatywne, których tematem było wyjątkowe opowiadanie Josepha Conrada „Młodość”, które pokazuje fascynację pierwszymi przygodami na morzu, odkrywaniem dla siebie nowych portów, lecz także przyjmowaniu na siebie pierwszej odpowiedzialności – co bardzo splata się z doświadczeniami uczestnika Szkoły pod Żaglami. Jednocześnie jest tam zwarta przestroga przed romantyzowaniem morza i pracy na morzu, co zapobiega budowaniu fałszywych obrazów. W marinie Airisto zrobiliśmy całą załogą grilla. Czekała też sauna i skoki do wody. Korpoström i Airisto pozwoliły załodze GSpŻ doświadczyć wyjątkowej żeglugi szkierowej pośród skał i setek innych jachtów oraz wyjątkowej atmosfery małych marin na skraju lasu i skalistym wybrzeżu, gdzie rano można zjeść cynamonową bułeczkę z kubkiem czarnej kawy, a wieczorem wejść do gorącej sauny. STS Generał Zaruski zawsze też wzbudza tam życzliwe zainteresowanie i jest pretekstem do ciekawych rozmów z fińskimi żeglarzami, a dla uczestników szkoły do szlifowania swoich zdolności językowych (w tym wypadku po angielsku).

Kolejnego poranka rozpoczął się ostatni, najkrótszy dzień żeglugi, dopłynięcie do Turku. Już przed 0900 rano Generał Zaruski zacumował na rzece Aura koło muzealnego barku Sigyn. Najpierw zostały wykonane obowiązki, czyli klarowanie i sprzątanie statku i pakowanie się. A potem był czas na zwiedzanie miasta Turku, muzeum morskiego Forum Marinum czy Parku Muminków.

Tradycyjnie, w wieczór poprzedzający wyjazd załogi do domu wszyscy zebrali się w mesie Generała Zaruskiego na uroczystym zakończeniu rejsu, rozdaniu opinii i dyplomów upamiętniających dotarcie do „końca” Bałtyku.

XI Gdańska Szkoła pod Żaglami trwała trzy tygodnie. W ciągu 152 godzin żeglugi przebyto 1400 mil morskich, odwiedzając 12 portów i przystani. Podczas trwania rejsu zrealizowano 19 bloków zajęciowych, wypełniając w ten sposób program oraz zajęcia fakultatywne. Pływanie po Zatoce Botnickiej było interesującym zejściem z utartych szlaków i miało smak „podróży w nieznane” oraz pozwoliło na odwiedzenie miejsc unikatowych i nieoczywistych.

Bardzo ważne jest, co z nauki i przeżyć podczas rejsu uczestniczki i uczestnicy zabrali ze sobą. Jak zawsze mamy nadzieję, że będą wracać na „swój” statek.

aplikacja

Wyszukaj na stronie

Anuluj wyszukiwanie
Translate »